Czym się różni NZ od Polski. Otóż w programie pierwszym (podobnie jak u nas są tu 2 główne kanały telewizji publicznej jedynka i dwójka) przez cały czas trwania Igrzysk pokazywano transmisje i skróty z Pekinu. Nie 4 h, nie 5 ale NA OKRĄGŁO, z przerwami na wiadomości i reklamy oczywiście. Czy można sobie wyobrazić, żeby w polskiej jedynce nie puścili Klanu albo Jaka to Melodia przez 2 tygodnie? Ale liczby mówią same za siebie. Tutejsi badacze biją na alarm: aż 33% nowozelandczyków prowadzi nieaktywny tryb życia (oznacza to, mniej niż 2,5 godziny wysiłku fizycznego w tygodniu:).
Jakiś czas temu byliśmy w miejscu, które właściwie trudno zaklasyfikować. Z niczym podobnym się w Polsce nie spotkaliśmy, a i pytani Kiwusi też nie potrafili powiedzieć jak to właściwie nazwać. Jakby rezerwat przyrody połączony z farmą zwierząt, takie zoo ale jedynie z lokalnymi gatunkami i właściwie na wolności. Do tego jeszcze pozostałości po osadzie chyba jakiejś kopalni. Dzieciom i nam staruchom bardzo się podobało. Sami popatrzcie.
Tymek trzyma torebkę z karmą dla tutejszych zwierzaków. Można było karmić wszystkie oprócz ryb. Miejsce na piknik, można sobie także pogrillować. Jakaś dziwna odmiana świń, żeby nie było, trzoda chlewna w NZ jest podobna do naszej. To tylko jakieś okazy zoologiczne dla zwiedzających. Ptaki można było karmić prawie z ręki. A tu pozostałości z jakiejś osady. Bydło i rogacizna. Nie wsytarczyła karma i buziaki... Jelonkowi najbardziej smakowały stare sznurówki Mariusza. Kiedy on wreszcie pozbędzie się tych butów (kupione 5 lat temu w Stanach na wyprzedaży za $9,90). Wziął i wyrwał, bezczelnie resztę karmy i wyżarł z torebki. czarne.. i białe